Schudnij do końća roku

Dołącz do akcji "Schudnij do końca roku" i osiągnij swój cel

W ramach akcji uzyskasz dodatkowe wsparcie dietetyka oraz wyjątkowy prezent - eBook "Uda Ci się".
Szczegóły akcji »

Ile możesz schudnąć?
Oblicz tutaj »
dietetyczka

Bezpłatna Analiza Dietetyczna

Dowiedz się jakie błędy żywieniowe popełniasz i co zrobić by schudnąć.

Rozpocznij analizę

45 kilogramów w 12 miesięcy?! Recepta na sukces

45 kilogramów w 12 miesięcy?! Recepta na sukces

45 kilogramów w 12 miesięcy. Niemożliwe? A jednak! Panu Bogdanowi udało się właśnie tyle schudnąć. Determinacja i odpowiedzialne podejście do odchudzania sprawiły, że dzisiaj cieszy się nie tylko idealną sylwetką, ale także zdrowiem i świetnym samopoczuciem. Jak udało mu się zmienić rozmiar ubrań z XXXL na M?

 

 

Pan Bogdan od lat myślał o odchudzaniu i zmianie diety, ale, jak to często bywa, intensywny tryb życia skutecznie mu to uniemożliwiał. W jego życiu zdarzył się jednak przełomowy moment, który zmotywował go do działania.

Dokładnie w rok schudł  45 kilogramów. Dokonał tego samodzielnie. Zmienił dietę i zacząć regularnie trenować. Osiągnął spektakularny sukces. Dzisiaj jest prawdziwym przykładem dla innych. Motywuje i namawia do odchudzania. Na prowadzonej przez siebie stronie Fifty&Fit udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem jego osiągnięcia, ale także pozytywnego nastawienia do życia i chęci dzielenia się dobrą radą z innymi. Namówiliśmy Pana Bogdana na rozmowę, w czasie której opowiedział o swojej recepcie na sukces.

 

Kalkulator Kalorii: Panie Bogdanie, zacznijmy od samego początku. Jaki czynnik był dla Pana momentem przełomowym, który spowodował, że wziął Pan w sprawy swoje ręce i zmienił styl życia?

Pan Bogdan: Stan zdrowia był kluczowym czynnikiem. Choć od dłuższego czasu wiedziałem, że prowadzę  niezdrowy tryb życia, zwracała mi na to uwagę także rodzina i znajomi, nie znajdowałem w sobie motywacji. Odkładałem dietę na później. Żyłem w przekonaniu że nad wszystkim panuję, a to, że nie robię nic konkretnego w tym kierunku to mój wybór. Twierdziłem, że zawsze mogę zacząć, kiedy tylko będę chciał.  Problem był taki, że nie zacząłem nic zmieniać przez lata.

Dopiero, kiedy karetka, wezwana przez mojego syna,  zabrała mnie w nocy na OIOM w czwartek w nocy, a w niedzielę lekarze wezwali rodzinę, aby się już ze mną pożegnała, nastąpił przełom. O 12.00 przyjechali najblizsi, aby zobaczyć się ze mną być może po raz ostatni, a o 16.00 organizm zaczął walczyć. To był przełom.

 

 

KK: Przeszedł Pan niesamowitą metamorfozę. Schudł 45 kilogramów w ciągu zaledwie 12 miesięcy. Co konkretnie zmienił Pan w swojej diecie?

PB: Przede wszystkim posłuchałem lekarzy i specjalistów. Odstawiłem całkowicie, w stu procentach alkohol, niezdrowe przekąski, koszmarnie ostre potrawy. Zastosowałem dietę niskotłuszczową, prawie całkowicie wyeliminowałem czerwone mięso, a to które jadem było duszone, pieczone w folii lub gotowane lub na parze. Zacząłem jeść więcej twarogów, jogurtów, generalnie nabiału. Podzieliłem swoją dzienną "porcję" na 4 mniejsze, każda po 350 - 450kcal. Zrezygnowałem z zawiesistych sosów na rzecz zdrowszych, jogurtowych, lekkostrawnych. No i to co najważniejsze, zacząłem czytać etykiety na produktach. Generalnie niskotłuszczowa, lekkostrawna, regularna dieta, oparta na  białym mięsie i nabiale oraz  dużo warzyw. Na początku gotowanych ( zalecenia lekarskie) stopniowo al- dente aż do surówek.

 

KK: Co było dla najtrudniejsze w czasie odchudzania?

PB: Regularność posiłków oraz ogarnięcie zależności między kaloriami i dziennym zapotrzebowaniem na białka, tłuszcze i węglowodany. Na początku dla "zwykłego człowieka" jest to dość skomplikowane. Ale kiedy się to zrozumie, zaczyna być to niezłą zabawą :-)

 

KK: Czy miał Pan kryzysy, problemy z motywacją, przerwy w odchudzaniu. Jak sobie Pan z tym radził?

PB: Jak do tej pory nie miałem kryzysu. Może dlatego że z tygodnia na tydzień widzę efekty. Cieszy mnie jak muszę zmienić całą szafę. Jak ze spodni XXXL schodzę do XL, L a ostatnio kupiłem spodnie w rozmiarze M. To jest w ogóle niesamowite uczucie, kiedy pierwszy raz w życiu kupujesz koszulę slim fit  albo idziesz do sklepu z odzieżą i kupujesz co ci się podoba, a nie to, co na ciebie pasuje.

Oczywiście, miewam pokusy, ale rodzina mnie w tym wspiera. Ponadto mamy z rodziną umowę, że nie znosimy do domu rzeczy niezdrowych. To znaczy nie kupujemy do lodówki niczego, czego nie chciałbym jeść. Jak nie masz w lodówce lub w spiżarni, istnieje nikłe niebezpieczeństwo, że sięgniesz po to, co zakazane. Kiedy zdarzy mi się zgrzeszyć, bardzo, bardzo rzadko to nie lamentuję i nie narzekam, tylko tłumaczę sobie, że to był wypadek - przypadek który nie może się powtórzyć.  Dużą rolę odgrywa też w moim życiu aktywność fizyczna.

 

KK: W jaki sposób pomógł Panu Dziennik Kalorii?

PB: Na początku powiem lakonicznie - BARDZO. Używam go od listopada zeszłego roku i nie zamierzam przestać. Układ i koncept strasznie mi psuje. Na bieżąco kontroluję co i w jakiej ilości zjadłem. Prawidłowe proporcje pomagają lepiej dobierać produkty.

Dzięki Dziennikowi wyrobiłem sobie nawyki do tego stopnia, że teraz bez ważenia potrafię sobie dobrać odpowiednią porcję poszczególnych potraw. Przyznam, że od wielu lat walczyłem z nadwagą i korzystałem z różnych pomocy. To co daje mi Dziennik Kalorii w 100 % załatwia sprawę. Kilku moich znajomych zaczęło korzystać dzięki mojej rekomendacji i wiem od nich że są zaskoczeni prostotą i użytecznością. Ja to wiem od roku -:).

 

 

KK: Jakie Pańskim zdaniem funkcje Dziennika Kalorii są najbardziej przydatne?

PB: Tak jak mówiłem, przede wszystkim możliwość dobierania prawidłowych proporcji między białkiem, węglowodanami i tłuszczami. Zwykłe i proste liczenie kalorii nie załatwia sprawy. To mi się bardzo przydaje. Ponadto, bardzo chętnie korzystam z funkcji ustawienia celu odchudzania i kontrolowania postępów. Trzecia rzecz, którą wykorzystuję codziennie, to dziennik aktywności fizycznej. Na bieżąco kontroluję bilans zjedzonych do spalonych kalorii.Ta funkcja przydaje mi się, kiedy zdarza się zgrzeszyć.  Jak przesadzę to z jedzeniem, od razu wiem, że muszę dłużej pospacerować czy pojeździć rowerem, żeby bilans mi się zgadzał. Proste do bólu, ale użyteczne.

 

KK: Wspominał Pan, że poza dietą, pomyślał Pan także o aktywności fizycznej. Mógłby Pan powiedzieć coś na temat?

PB: Skorzystałem z rady lekarza, który zalecił mi dużo ruchu, oczywiście w miarę sił. Po wyjściu ze szpitala, jak tylko byłem w stanie, zacząłem spacerować. Najpierw blisko przy domu, później szersze kręgi, coraz szersze, aż doszedłem do pełnej sprawności. Generalna zasada mojego dnia brzmi - minimum 45 minut aktywności, ale CODZIENNIE. Cokolwiek byle ruch, jak zimno i pada to zwykłe przysiady i skakanka. Cokolwiek byle 45 minut. Staram się aby moja aktywność była urozmaicona. Ćwiczenia typu tabata przeplatam ćwiczeniami interwałowymi, aerobowymi i zwykłą siłownią. W tygodniu każda z tych form jest użyta raz. A najlepsza jest sobota. Wcześnie rano wstaję, rodzina jeszcze śpi. Idę na siłownię, gdzie mam intensywny trening interwałowy i program "płaski brzuch", później podnoszę trochę ciążarów i kończe sauną. Marzenie. O 12.00 jestem na pełnej petardzie zadowolony i zregenerowany po tygodniu. Polecam. Latem truchty, biegi, rower, a zimą narty.
Słyszałam, że pierwszy półmaraton ma Pan już za sobą. Jakie to uczucie pokonać dystans, o którym, jak podejrzewam, wcześniej Pan nawet nie marzył?

Nawet sobie nie wyobrażałem, że można tyle przebiec. Przebiegłem dystans w czasie 2 godz. 8 minut... i to nie koniec. Najwspanialsze jest to uczucie kiedy widzisz, że biegniesz bez większych problemów, zstępuje na ciebie cudowne uczucie zmęczenia i zadowolenia, że dałeś radę. Kiedyś niemożliwe, dziś realne. I ten kop emocjonalny, kiedy biegniesz z 7000 innych ludzi, z których nikt nie walczy z tobą, tylko zmaga się z samym sobą. No i brawa na mecie. Już teraz wiem, jak czują się gwiazdy wbiegające na stadion.

 

KK: Czy może Pan zdradzić jedną, najważniejszą Pańskim zdaniem radę dla osób, które właśnie rozpoczynają dietę?

PB: Proste środki są najskuteczniejsze. Nie kupuj tego czego nie chcesz jeść Dogadaj się z rodziną i słuchaj mądrzejszych i specjalistów. Nie kombinuj ze swoimi mądrymi pomysłami na super diety i super ćwiczenia. Moje osobiste doświadczenie: 80 % sukcesu to dieta a 20 % to ruch. Człowiek nie tyje z wody i powietrza. Komórka tłuszczowa potrzebuje dostać paliwa, żeby rosnąć. Nie warto się oszukiwać. Nikt z wody i powietrza nie utył. Dlatego warto korzystać z Dziennika Kalorii, bo od razu widać jak na dłoni całą prawdę, jeśli tylko uczciwie wpisujesz co i ile zjadłeś.

 

 

Tu również chcesz cieszyć się idealną sylwetką? Teraz jest idelany moment! Dołącz do akcji "Schudnij do końca roku" i spełnij swoje marzenie o atrakcyjniejszym wyglądzie!

Więcej informacji znajdziesz TUTAJ

 

Polecamy także:

Skomentuj ten artykuł:

comments powered by Disqus

Zapisz się na newsletter!

Publikujemy sprawdzone wskazówki jak skutecznie gubić kilogramy. W pierwszym numerze otrzymasz ebooka:

Czy błonnik to cudowny środek na odchudzanie?